Howard Webb

Wiedeń, 12 czerwca 2008, 2 mecz fazy grupowej w ramach turnieju Euro 2008: Polska - Austria, 92 minuta, Polacy prowadzą 1-0 po bramce Rogera w 30 minucie (notabene Brazylijczyka, notabene ze spalonego). Arbiter z Anglii Howard Webb dyktuje wątpliwy rzut karny za niby faul Mariusza Lewandowskiego na austriackim piłkarzu, Proedlu. Vastic strzela w prawy róg pewnego gola na 20 sekund przed końcowym gwizdkiem. Tą sytuację wszyscy Polacy znają na pamięć. W tamtej chwili angielski sędzia stał się najbardziej znienawidzonym człowiekiem w naszym kraju (Polsce oczywiście), obraźliwe zdjecia, itd. itp. Nie on jeden jednak jest arbitrem popełniającym błędy (choć to może był ustalony odgórnie błąd, ale mniejsza z tym). We wcześniejszym artykule wspomniałem, że Pan Webb ma zatargi strikte przyjacielskie z innym arbitrem z Anglii, niejakim Grahamem Pollem...


Graham Poll


Otoz ten pan był na tyle inteligentny, że podczas meczu Chorwacja - Australia (2:2) w trakcie Mś 2006 w Niemczech dał jednemu z zawodników chorwackich (Josepowi Simunicovi) aż 3 ŻÓŁTE KARTKI, przy dawaniu drugiej zapomniał o pierwszej (jak to mówi jeden z moich i współtwórcy tego bloga kolegów "skleroza nie boli"), a kiedy piłkarze australijscy przypominali mu o pierwszym przewinieniu Simunica myślał, że to dżołk. Wracając do Webba, pan Poll twierdzi, że bohater naszego bloga jest obdarzony niezwykłym talentem do sędziowania i powinien "arbitrzyć" więcej meczy na wielkich imprezach piłkarskich. (Ja z całym szacunkiem i sympatią dla obu panów jestem przeciwnego zdania).


Michael Rilley
23 sierpnia 2005, Ateny. Mecz rewanżowy dwumeczu pomiędzy Panathinaikosem Ateny, a krakowską Wisłą w ramach 3 rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. W Krakowie było 3-1 dla Wisełki. Było naprawdę blisko pierwszego od wielu lat awansu do elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów. Do 86 było 2-1 dla Panathinaikosu. Wtedy gola na 2-2 strzelił Słowak, Marek Penksa (już nie gra dla Wisły, w 2007 roku przeszedł do niemieckiego Dynama Drezno). Prawidłowo strzelonej bramki dającej przepustke do piłkarskiego raju nie uznał angielski arbiter, niejaki Michael Riley...

Pod koniec meczu piłkarze ateńskiego klubu strzelili gola na 3-1, wyrównali stan dwumeczu i mimo usilnych interwencji bramkarza Wisły Kraków, Radosława Majdana w ostatnich minutach dogrywki strzelili gola dającego im awans do Ligi Mistrzów, a Wisła wróciła do Krakowa na tarczy. Uznany gol (notabene prawidłowy) nie doprowadził by do dogrywki i do odpadnięcia Wisły. Kibice musieli ponieść gorycz porażki .... Widziałem kiedyś ranking najboleśniejszych porażek bolesnego sportu tutaj . Właśnie ten mecz zajmuje w nim pierwsze miejsce ...
Mamy pecha do arbitrów, szczególnie brytyjskich. Więc rada na przyszłość. Jeżeli jakiś mecz naszej ukochanej reprezentacji lub jakiegoś klubu będzie sędziował arbiter z Anglii nie róbmy sobie większych nadziei ...
(źródło: informacja własna)